Wpisy z tagiem: Ildefonso Falcones
czwartek, 19 sierpnia 2010
"Ręka Fatimy" Ildefonso Falcones
Podobnie jak „Katedra w Barcelonie”, akcja toczy się w średniowiecznej Hiszpanii. Tym razem jednak tematem są konflikty na tle religijnym – główny bohater, Hernando, jest moryskiem, jednak jego ojcem był chrześcijański ksiądz (nie został jednak poczęty w wyniku namiętnej miłości, lecz gwałtu, którego dopuścił się duchowny). Jego odziedziczone po ojcu niebieskie oczy (na marginesie – z tego, co mi wiadomo, genetyka tak nie działa, żeby Hernando mógł odziedziczyć po ojcu niebieski kolor oczu, jeśli w rodzinie jego matki nikt nigdy niebieskich oczu nie miał) społeczności morysków cały czas przypominały, że nie jest on do końca jednym z nim, nosił przezwisko „nazarejczyk” i niejednokrotnie był uznawany za zdrajcę i sprzymierzeńca chrześcijan. Jednak on nigdy innego boga poza Allahem nie wyznawał i potajemnie pracował na rzecz swojej społeczności, realizując projekt, który w założeniu prowadzić miał do pogodzenia dwóch religii. Opis, który wydawca zamieścił na obwolucie książki moim zdaniem może wprowadzić czytelnika w błąd: „Odrzucany przez chrześcijan, Hernando pragnie wolności i szacunku, jednak spotyka się tylko z agresją i brakiem zrozumienia. Po klęsce powstania mężczyzna zostaje deportowany do Kordoby. To właśnie tam, w pięknym, majestatycznym mieście, które wciąż zachowało arabskie wpływy, zakochany w czarnookiej Fatimie mężczyzna usiłuje rozpocząć nowe życie. Mimo brutalnej rzeczywistości, Hernando nie przestaje wierzyć w to, że dwoje ludzi należący do dwóch zupełnie odmiennych kultur mogą żyć ze sobą w zgodzie i pełnym zrozumienia szacunku.” Można z niego wywnioskować, że to Fatima jest chrześcijanką, z którą Hernando próbuje sobie ułożyć życie pomimo, iż dzieli ich odmienność kultur – a to wcale nie jest tak. W życiu Hernanda pojawiają się trzy ważne kobiety… „Ręka Fatimy” jest dość przyjemną lekturą, ale moim zdaniem jest sporo gorsza od „Katedry w Barcelonie”. Widać taki sukces literacki powtórzyć jest ciężko ;-) Niektóre wątki autor mógłby z powodzeniem skrócić – książce momentami brakuje dynamizmu. Nie wciągnął mnie opis powstania Maurów w Alphurze – może to dlatego, że te zagadnienia z historii powszechnej nie były mi wcześniej bliżej znane. Niemniej jednak nie żałuję, że książkę kupiłam i przeczytałam. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Blogi, które czytam
Gdzie zajrzeć?
Lubię
Tagi
|