Wpisy z tagiem: Keith Donohue

poniedziałek, 23 sierpnia 2010
"Skradzione dziecko" Keith Donohue

Już po lekturze tej książki zaczęłam czytać różne jej recenzje. I niestety mnie ta historia nie porwała tak, jak inne osoby, których refleksje o „Skradzionym dziecku” przeczytałam. Nie jest tak, żeby książka mi się w ogóle nie podobała – dobrze mi się ją czytało, ale nie zatopiłam się w niej „bez reszty”.

Temat i sposób napisania na pewno są bardzo ciekawe. Jest to baśniowa opowieść o kształtowaniu się tożsamości, o poszukiwaniu i poznawaniu samego siebie. A literalnie o chochlikach/leśnych duszkach/podmiankach – stworzeniach, które wykradają dzieci i zajmują ich miejsce w rodzinach. Najpierw śledzą upatrzone dziecko, uczą się wszystkiego, czego można o życiu dziecka się nauczyć, upodabniają się do niego fizycznie. A potem, gdy nadarzy się okazja, wykradają dziecko, sami zajmują jego miejsce, skradzione dziecko zaś zajmuje ich miejsce – zamienia się w chochlika i czeka na następną okazję, żeby za kilkadziesiąt lat ukraść życie innemu dziecku.

Książka ma dwóch bohaterów, których losy śledzimy równolegle – chłopca Henry’ego, który zostaje wykradziony przez chochliki i rozpoczyna z nimi leśnie życie już jako Aniday, oraz chochlika, który zaczyna żyć życiem Henry’ego, z czasem jednak pragnie dowiedzieć się jak najwięcej o swoim dawnym życiu, o tym kim był on sam zanim został wykradziony przez chochliki.

Może książka nie urzekła mnie dlatego, że nie przepadam za takim gatunkiem literackim, zdarzają się wątki fantasy, które mi się podobają, ale należą one do rzadkości – trudno mi się w takim magicznym świecie odnaleźć, nie potrafię utożsamić się z bohaterami. Dlatego czytając „Skradzione dziecko” dobrze mi się czytało rozdziały w których narratorem był Henry (które bardziej przypominały rzeczywisty świat), ale już te, w których opowiadał Aniday były dla mnie mniej przystępne w odbiorze, nie działały na moją wyobraźnię tak, jak powinny.

PustaMiska - akcja charytatywna