Dwa pierwsze tomy mi się podobały. Takie czytadełko, ale z klimatem. Miałam momentami ochotę zamknąć oczy i przenieść się nad to rozlewisko, usiąść w tej kuchni pełnej zapachów robionych właśnie przetworów… Ale trzy części to już moim zdaniem za dużo. W ostatniej nie odnalazłam tego, co tak podobało mi się we wcześniejszych.
Nie chcę się rozwodzić nad tym, co mi się konkretnie w tej książce nie podobało. To po prostu o jeden tom za dużo.