Wpisy z tagiem: Stephenie Meyer

czwartek, 05 sierpnia 2010
"Intruz" Stephenie Meyer

Jest coś takiego w książkach tej autorki, że bardzo dobrze się je czyta – choć tematyka by nie zawsze na to wskazywała. Ale są po prostu dobrze napisane, akcja rozwija się w taki sposób, że ciężko jest momentami odłożyć książkę na bok. Tak jest również w przypadku „Intruza”. Gdyby ktoś powiedział mi wcześniej, że książka o tym, jak istoty pozaziemskie opanowują Ziemię mi się spodoba, to raczej bym go wyśmiała.

Na okładce „Intruza" czytamy: "Przyszłość. Nasz świat opanował niewidzialny wróg. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich na pozór niezmienione życie. W ciele Melanie - jednej z ostatnich dzikich istot ludzkich zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Wertuje ona myśli Melanie w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów. Tymczasem Melanie podsuwa jej coraz to nowe wspomnienia ukochanego mężczyzny, Jareda, który ukrywa się na pustyni. Wagabunda nie potrafi oddzielić swoich uczuć od pragnień ciała i zaczyna tęsknić za mężczyzną, którego miała pomóc schwytać. Wkrótce Wagabunda i Melanie stają się mimowolnymi sojuszniczkami i wyruszają na poszukiwanie człowieka, bez którego nie mogą żyć."

Początek powieści był nieco dziwny. Może tylko dla mnie – nie czytam w zasadzie w ogóle książek science fiction, więc opis nowego ładu panującego na Ziemi był dla mnie w pierwszej chwili trudny do ogarnięcia, nie mogłam się zorientować jak te dusze sobie poradziły z opanowaniem planety, jak funkcjonują, na czym to wszystko polega i komu „kibicować”. Ale tak koło 40 strony wszystko już było jasne, a rozkręcająca akcja wydawała mi się coraz bardziej interesująca. Czytałam gdzieś, że ta książka Stephenie Meyer jest uważana za dzieło bardziej dojrzałe od sagi „Zmierzch”. Nie wiem, czy podpisałabym się pod tą opinią – bohaterowie są po prostu nieco starsi, ale tematyka jest ogólnie tak samo niewiarygodna jak w poprzednich utworach. Akcja jest może ciut bardziej skomplikowana, więc jest może jakieś grono młodszych czytelników, które by się szybciej zraziło. Ale ogólnie to jakiejś „dojrzałości” to ja w tej książce nie widzę. Co nie znaczy, że mi się nie podobała ;-) Jeśli kogoś nie odstrasza tematyka, to na lato jest to na pewno fajna lektura. Zresztą na deszczowe jesienne popołudnie pewnie też :-)

PustaMiska - akcja charytatywna