środa, 14 lipca 2010
"Sercątko" Herta Muller

Sercątko

Upał zepsuł mi przyjemność czytania tej książki. To zdecydowanie nie jest lektura na taką pogodę. Poetycki język wymaga większej koncentracji, a ponad 30 stopniowa temperatura i ogromna duchota panująca w ostatnich dniach (szczególnie w tramwajach) temu nie sprzyjają.

Trudno mi nawet określić, czy książka mi się podobała, czy nie. Z jednej strony mnie wciągnęła, z drugiej – zmęczyła. Ale nie wiem, czy to ona, czy ten upał… Historia opisana przez Hertę Muller (lub jak woli mój mąż, niewątpliwie bardziej zainteresowany piłką nożną niż książkami tej noblistki – Hertę Berlin) sama w sobie jest bardzo prosta, ale sposób, w jaki historia zostaje opowiedziana już taki prosty nie jest. Rumunia, czasy dyktatury Ceaucescu, środowisko mniejszości niemieckiej. Tak, jak głosi recenzja na okładce:

 

Akcja powieści toczy się w komunistycznej Rumunii w środowisku mniejszości niemieckiej. Czworo przybyłych ze wsi na studia w mieście młodych ludzi zaprzyjaźnia się po zagadkowej śmierci Loli, koleżanki z akademika. Żyją ze świadomością, że są śledzeni. Policja przeszukuje ich rzeczy, mieszkania rodziców, kontroluje listy... Hertha Müller przedstawia koszmar życia ludzi za dyktatury Ceaucescu.

Nie tylko studentów, także chłopów, robotników, młodych i starych, zdrowych i chorych, szarych i zmęczonych ludzi, którym wolno było jedynie oklaskiwać poczynania władzy. Niezwykła forma i fascynujący poetycki język powodują, że opisane wydarzenia głęboko poruszają i pozostawiają trwały ślad w pamięci.

 

Jedną z głównych zalet tej książki jest właśnie język, jakim jest napisana – nie jestem oczytana w literaturze Europy Południowo-Wschodniej, ale na podstawie tych kilku książek z tego rejonu, które czytałam, mam wrażenie, że to jest jeden z elementów tę literaturę wyróżniających. Niewątpliwie język staje się jednym z głównych bohaterów utworu. Jeśli się lubi ten rodzaj narracji, polubi się „Sercątko”.

PustaMiska - akcja charytatywna