piątek, 16 lipca 2010
"Bez śladu" – Barclay Linwood

Thriller – zważywszy na nieustające upały, niewątpliwie trafniejszy wybór lektury niż poprzednie „Sercątko” (należące – jak to wczoraj przeczytałam na jakiejś stronie internetowej – do tzw. „literatury trudnej”).

Nastoletnia Cynthia budzi się któregoś poranka po wieczornej kłótni z rodzicami i z przerażeniem odkrywa, że jej rodzice oraz brat zniknęli. Policyjne dochodzenie do niczego nie prowadzi, rodzina zapadła się jak kamień w wodę. To tragiczne wydarzenie pozostawia oczywiście trwały ślad na psychice Cynthii, która po 25 latach od tajemniczej nocy wciąż nie może się do końca otrząsnąć z dramatycznych przeżyć. Jest nadopiekuńczą matką dla swojej 8-letniej córki Grace, szuka pomocy u psychoanalityka, występuje w telewizyjnym programie mając nadzieję, że odnajdzie kogoś, kto pomoże jej wyjaśnić zagadkę z przeszłości. Początkowo nie wiadomo, czy znaki, jakie zaczyna dostrzegać Cynthia są wytworem jej wyobraźni, czy rzeczywiście ktoś do niej dzwoni z informacją, że rodzina jej wybaczyła, włamuje się do jej domu, zostawia w kuchni kapelusz należący do jej ojca. Z czasem akcja się komplikuje, ciotka Cynthii zostaje zamordowana, ginie także prywatny detektyw, którego Cynthia wynajęła do wyjaśnienia zagadki sprzed lat.

Cała narracja prowadzona jest przez męża Cynthii, któremu udaje się w końcu poznać prawdę o tym, co naprawdę zdarzyło się 25 lat wcześniej.

Druga połowa książki jest bardziej dynamiczna, całość dość klasycznie skonstruowana – wraz końcowym zwrotem akcji, dzięki któremu wyjaśnia się kilka spraw, których rozwikłanie samej zagadki sprzed lat nie tłumaczyło.

Są lepsze thrillery, są książki bardziej ambitne – ale tę czyta się dobrze i na wakacyjną lekturę jest w sam raz.

PustaMiska - akcja charytatywna