piątek, 10 czerwca 2011
"Kompozytor burz" Andres Pascual

Jak zdobyć władzę nad ziemią i ludźmi? Przez pradawną melodię duszy. Melodię, którą Bóg stworzył, by zachęcić dusze do zamieszkania w ciele człowieka. Kto odtworzy piertowną partyturę będzie w stanie zjednać sobie innych. Tylko jak ją odnaleźć?

Uczynić to może Matthieu - utalentowany młody skrzypek. Ale od początku...

Paryż, wiek XVII. Na świat przychodzi chłopiec, syn służącej. Jego matka umiera zaraz po porodzie, ojciec nie wie nawet o jego istnieniu. Na szczęście dziecko biorą na wychowanie pracodawcy jego matki. I wychowują go tak, jak własnego syna (niewiele od Matthieu starszego). Obaj chłopcy od dziecka interesują się muzyką. Ich muzyczną edukacją zajmuje się stryj - bardzo znany i ceniony kompozytor, choć skonfliktowany z królewskim dworem. A to właśnie w królewskiej orkiestrze chciałby grać Matthieu. Sprawy z czasem komplikują się jeszcze bardziej... W wyniku splotu nieszczęśliwych wypadków Matthieu najpierw trafia do lochów Bastylii. Otrzymuje od króla Ludwika XIV szansę na uwolnienie: w zamian za wolność musi mu przywieźć partyturę pierwotnej melodii. Chłopak wyrusza na tajemniczą czerwoną wyspę - Madagaskar.

Podróż Matthieu jest niezwykła. Jego życiu grozi niebezpieczeństwo, kilkakrotnie jest bliski śmierci. Jest świadkiem handlu ludźmi, walk plemiennych, napaści pirackich. Ale poznaje też przepiękny krajobraz Madagaskaru i zmysłową kapłankę Lunę. A cała intryga okazuje sie jeszcze bardziej złożona, niż wydawało się to na początku.

Nie zgadzam się z niektórymi recenzjami tej książki, w których jest mowa o tym, że tempo powieści jest bardzo szybkie - moim zdaniem można by było trochę książkę skrócić, są momenty w których nieprzesadnie dużo się dzieje. Nie jestem też aż tak zafascynowana językiem powieści. Aczkolwiek ogólnie jest to całkiem przywoita historia.

czwartek, 14 kwietnia 2011
"Niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa "Eduardo Mendoza

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Mendozy było bardzo udane - czytałam "Przygody fryzjera damskiego", które rozśmieszały mnie do łez. Konstrukcja tej książki, jej bohaterów, sposób narracji - wszystko mnie naprawde ubawiło i dobrze się przy lekturze bawiłam. Dlatego wobec "Niezwykłej podróży Pomponiusza Flatusa" miałam juz na wstępie duże oczekiwania. Czy książka je spełniła? Niestety nie do końca.

Tym razem bohaterem jest Rzymianin, z zamiłowania filozof, o imieniu Pomponiusz. Cała książka jest w zasadzie listem, jaki pisze on z podróży do swojego przyjaciela. Podróży rzeczywiście dość niezwykłej - Pomponiusz usiłując odnaleźć źródło z magiczną wodą trafia do Nazaretu, gdzie zostaje poproszony przez 12-letniego Jezusa o pomoc w rozwiązaniu kryminalnej zagadki, w której podejrzanym sprawcą morderstwa jest jego ojciec - Józef. Ma on za to zabójstwo zostać ukrzyżowany. Pomponiusz, ceniony z racji na swe umiejętności dedukcyjne, zgadza się pomóc Jezusowi poznać prawdę o tragicznych wydarzeniach, szczególnie że za tę pomoc oferowane jest mu wynagrodzenie. A Pomponiusz znalazł się w Nazarecie w bardzo trudnej sytuacji finansowej i zapłata ta jest mu bardzo potrzebna.

Niewątpliwie cała historia jest interesująca, niewątpliwie jest napisana dowcipnie, a sam sposób narracji jest bardzo fajny. Ale książka nie jest "równa" - są w niej naprawdę świetne momenty, ale za chwilę pojawia się jakiś inny wątek, który opisany jest już znacznie słabiej. Przynajmniej w moim odczuciu. A może po prostu moje oczekiwania były zbyt duże?

niedziela, 06 lutego 2011
"Skrzypce z Auschwitz" Maria Angels Anglada

Lubię czytać książki o takiej tematyce. Nie są one ani lekkie, ani łatwe, ani przyjemne, ale chętnie po nie sięgam. Tym razem jednak lektura nie spełniła moich oczekiwań, przynajmniej nie do końca.

"Skrzypce z Auschwitz" - opowiadają o losach Daniela - polskiego żyda, lutnika, który więziony był w obozie Dreiflusselager. Pewnego dnia, niezamierzenie, przyznał się, że potrafi naprawić pęknięte skrzypce. Zrobił to dobrze i dostał od komendanta, kolekcjonera instrumentów muzycznych, polecenie wykonania skrzypiec tak idealnych, jak skrzypce wychodzące spod ręki Stradivariusa. Daniel dowiaduje się, że wykonanie instrumentu, to nie wszystko - zamawiajacy skrzypce założył się z innym oficerem o czas, w jakim instrument powstanie. Daniel tego czasu nie zna, ale zdaje sobie sprawę, że od tego zależą jego dalsze losy. Rozpoczyna więc pracę i wyścig.

Cała opowieść o losach Daniela jest retrospekcją. Właściwa akcja rozgrywa się w latach 90, kiedy do Krakowa na koncert przyjeżdża pewien obcokrajowiec i zauroczony wyglądem i brzmieniem skrzypiec jednej z członkini orkiestry, Renaty, próbuje dowiedzieć się od niej jaka jest historia tego instrumentu. Ona początkowo nie chce mu opowiedzieć, jednak przed wyjazdem przekazuje mu liścik z opisaną historią skrzypiec, jej pamiątką rodzinną.

Najważniejszym mankamentem powieści jest moim zdaniem słabo zarysowana psychografia jej bohaterów. Być może moje odczucia spowodowane są tym, że nie są to - w przeciwieństwie do innych książek o tej tematyce, z którymi miałam kontakt - wspomnienia autora, który sam to piekło obozu przeżył, lecz wymyślona historia osadzona w takich realiach. Literatura lagrowa ma zawsze taki specyficzny bagaż emocjonalny, którego w "Skrzypcach..." mi brak.

środa, 22 września 2010
"Jaskinia filozofów" Jose Carlos Somoza

Powieść kryminalna o naprawdę niebanalnej konstrukcji.

Plan pierwszy: starożytna Grecja. Ginie jeden z uczniów Akademii Platona. Choć lekarz wezwany do oględzin ciała stwierdza, że chłopaka zaatakowały wilki, to jednak są osoby, które w taki nieszczęśliwy wypadek nie wierzą. Heralkes Pontor - trudniący się rozwiązywaniem zagadek - rozpoczyna swoje dochodzenie w sprawie tajemniczej śmierci. Tej oraz kolejnych - szybko okazuje się, że nieszczęśliwie giną także inni uczniowie Akademii.

Plan drugi: czas bliżej nieokreślony. Tłumacz pracuje nad książką, której treść stanowi plan pierwszy.

I w ten przedziwny sposób, poprzez te dwa plany, dochodzimy do istoty filozofii Platona. Może to, czego podczas studiów nie udało mi się zapamiętać z zajęć z historii filozofii, zostanie w mojej głowie na dłużej po lekturze tej książki :-)

czwartek, 19 sierpnia 2010
"Ręka Fatimy" Ildefonso Falcones

Kiedy zobaczyłam tę książkę w księgarni, od razu wiedziałam, że bez niej nie wyjdę – „Katedra w Barcelonie”, poprzednia powieść tego autora, bardzo mi się podobała, lubię książki z tej serii wydawniczej, poza tym książka miała dość korzystna relację „cena-objętość” (wiedziałam, że czeka mnie kilka dni czytania – nieraz szkoda mi pieniędzy na książki, które są krótkie i wiem, że za szybko je przeczytam i odłożę na półkę).

Podobnie jak „Katedra w Barcelonie”, akcja toczy się w średniowiecznej Hiszpanii. Tym razem jednak tematem są konflikty na tle religijnym – główny bohater, Hernando, jest moryskiem, jednak jego ojcem był chrześcijański ksiądz (nie został jednak poczęty w wyniku namiętnej miłości, lecz gwałtu, którego dopuścił się duchowny). Jego odziedziczone po ojcu niebieskie oczy (na marginesie – z tego, co mi wiadomo, genetyka tak nie działa, żeby Hernando mógł odziedziczyć po ojcu niebieski kolor oczu, jeśli w rodzinie jego matki nikt nigdy niebieskich oczu nie miał) społeczności morysków cały czas przypominały, że nie jest on do końca jednym z nim, nosił przezwisko „nazarejczyk” i niejednokrotnie był uznawany za zdrajcę i sprzymierzeńca chrześcijan. Jednak on nigdy innego boga poza Allahem nie wyznawał i potajemnie pracował na rzecz swojej społeczności, realizując projekt, który w założeniu prowadzić miał do pogodzenia dwóch religii.

Opis, który wydawca zamieścił na obwolucie książki moim zdaniem może wprowadzić czytelnika w błąd:

Odrzucany przez chrześcijan, Hernando pragnie wolności i szacunku, jednak spotyka się tylko z agresją i brakiem zrozumienia. Po klęsce powstania mężczyzna zostaje deportowany do Kordoby. To właśnie tam, w pięknym, majestatycznym mieście, które wciąż zachowało arabskie wpływy, zakochany w czarnookiej Fatimie mężczyzna usiłuje rozpocząć nowe życie. Mimo brutalnej rzeczywistości, Hernando nie przestaje wierzyć w to, że dwoje ludzi należący do dwóch zupełnie odmiennych kultur mogą żyć ze sobą w zgodzie i pełnym zrozumienia szacunku.”

Można z niego wywnioskować, że to Fatima jest chrześcijanką, z którą Hernando próbuje sobie ułożyć życie pomimo, iż dzieli ich odmienność kultur – a to wcale nie jest tak. W życiu Hernanda pojawiają się trzy ważne kobiety…

„Ręka Fatimy” jest dość przyjemną lekturą, ale moim zdaniem jest sporo gorsza od „Katedry w Barcelonie”. Widać taki sukces literacki powtórzyć jest ciężko ;-)  Niektóre wątki autor mógłby z powodzeniem skrócić – książce momentami brakuje dynamizmu. Nie wciągnął mnie opis powstania Maurów w Alphurze – może to dlatego, że te zagadnienia z historii powszechnej nie były mi wcześniej bliżej znane. Niemniej jednak nie żałuję, że książkę kupiłam i przeczytałam.

PustaMiska - akcja charytatywna