czwartek, 20 stycznia 2011
"Miłość" Hanne Orstavik

Znów recenzja "z opóźnieniem" - jakoś nawet czas na to, żeby czytać udaje mi się znaleźć, ale żeby potem napisać o tym, co przeczytałam, to już niebardzo...

Cieniutka "Miłość" to opowieść o jednym wieczorze w małym, bezimiennym, mroźnym norweskim miasteczku. Jej bohaterami są matka (Vibeke) i syn (Jon). Jon nie może się doczekać się swoich dziewiątych urodzin, które wypadają nazajutrz. Chcąc nie przeszkadzać swojej mamie w przygotowaniach do tego święta i w upieczeniu dla niego tortu-niespodzianki, spędza wieczór poza domem. Czy Vibeke też nie może się doczekać urodzin syna? Nie wiemy. W każdym razie nie spędza wieczoru w domu tak, jak to sobie wyobraża Jon.

Od samego początku wiemy, że historia ta nie skończy się happy endem (jest to nawet napisane na okładce) i czekamy na to zapowiedziane złe wydarzenie. A autorka bawi się trochę z nami tą konwecją thrilleru, "narażając" bohaterów na wiele zdarzeń, do których czytelnik od razu może dorobić sobie w wyobraźni tragiczne zakończenie.

To, co przytrafia się bohaterom podczas tego wieczoru pokazuje, jak bardzo są oni samotni. W miasteczku nie znają zbyt wielu osób, dopiero niedawno się do niego wprowadzili. Okazuje się, że Jon nie tylko nie ma szolnych kolegów, z którymi mógłby bawić się jak inne dzieci w jego wieku, ale brakuje mu także rodzinnego ciepła, w jego relacjach z mamą nie takiej bliskości, zaufania i przyjaźni, jakiej potrzebuje. Vibeke zaś czuje się przede wszystkim samotna jako kobieta - wiemy, że jej związek z ojcem Jona się rozpadł. Nie zależy jej na znalezieniu stałego partnera, ale szuka kogoś, kto choć przez chwilę mógłby stać się jej bliski.

Storzona przez Hanne Orstavik historia niewątpliwie jest przejmująca. Świetnie opisane są emocje bohaterów - czytając rzeczywiście można było poczuć to, co czuli oni, łącznie z norweskim mrozem, prznikającym do szpiku kości...

Ale lektura ta trochę mnie zmęczyła. Pomimo wspomnianej już niewielkiej objętności książki. A wszystko przez to, że od początku czekałam na owo złe wydarzenie, zapowiedzianą tragedię. Ta thrillerowska atmosfera nie pasowała mi do poruszonych w "Miłości" tematów i problemów. Choć niewątpliwie sprawia, że książka jest oryginalna.

PustaMiska - akcja charytatywna