wtorek, 14 czerwca 2011
Świniobicie" Magda Szabo

Przez parę pierwszych stron nie do końca mogłam zrozumieć o co chodzi. Ale po wcześniejszych doświadczeniach ze "Staroświecką historią", która bardzo mi się podobała, ale też nie urzekła mnie od samego poczatku, bynajmniej się nie zniechęciłam. I słusznie, bo powieść zrobiła na mnie duże wrażenie.

Rzecz dzieje się na Węgrzech w połowie lat 50 tych. Wszystko rozpoczyna się od tego, że główny bohater, Janos, udaje się do rodzinnego domu, po tym jak przeczytał w gazecie o tym, że jego matka otwiera na nowo sklep z mydłami. Od początku wiadomo, że Janos nie utrzymuje kontaktów ze swoją rodziną, ale nie wiadomo dlaczego. Na dalszych kartach cała historia się wyjaśnia. Poznajemy dokładnie losy dwóch pokłóconych rodzin - rodziny Janosa i rodziny jego żony, Pauli. Rodzin, które różni prawie wszystko. Rodzina Janosa to rodzina rzemieśliników, której w przeszłości odebrano koncesję na prowadzenie sklepu. Rodzina Pauli to zdeklasowana arystokracja, nie umiejąca się do końca odnaleźć w komunistycznym kraju. Historia, która z pozoru może wydać się piękna i romatyczna, z czasem nabiera innych barw. A relacje między boahterami okazują się jeszcze bardziej skomplikowane, niż początkowo się wydawało.

"Świniobicie" to prawdziwa mozaika - w kolejnych rozdziałach akcja przesuwa się na różnych bohaterów, autorka żongluje czasem narracji, ale mimo wszystko książkę czyta się płynnie i wszystko układa się ładnie w jedną całość. Całość tak naprawdę bardzo przykrą...

Z przyjemnością sięgnę po inne książki Magdy Szabo - jak na razie fantastycznie się czuję w opisywanych przez nią klimatach :-)

21:35, karolina_kozlowska , Literatura węgierska
Link Komentarze (2) »
wtorek, 22 lutego 2011
"Staroświecka historia" Magda Szabo

Początek nie był dla mnie łatwy... Przez jakieś pierwsze 70 stron książka zupełnie mnie nie wciągnęła - dość obszerne opisy geograficzne, historyczne, wiersze... Ale nie chciałam się poddać. Wiedziałam, że główną bohaterką książki jest matka autorki - Lenke Jablonczay - a te pierwsze rozdziały poświęcone były nie jej, a jej przodkom. Postanowiłam więc dać książce trochę czasu na "rozkręcenie się". I była to słuszna decyzja - dalszy jej ciąg mnie oczarował :-)

Przełom XIX i XX wieku w zmierzającym ku rozpadowi cesarstwie austro-węgierskim to bardzo interesujący okres. "Staroświecka historia" we wspaniały sposób oddaje ten klimat. A świadomość, że postaci są autentyczne dodatkowo intensyfikuje odczuwane emocje. Po skończeniu lektury przez dłuższy czas wciąż do głowy powracało mi pytanie: jak to by było żyć w tych czasach? Spotykać się ze "śmietanką towarzyską" w każdy czwartek na herbatce, na której dozwolone by było posługiwanie się wyłącznie językiem francuskim? Albo wkraczać w towarzystwo na takich balach, na jakie chadzała Lenke i mieć karnecik wypełniony na wszystkie tańce?

Losy całej opisanej rodziny nie były lekkie, ale na pewno bardzo ciekawe. Na korzyść wyróżniały się w tej rodzinie kobiety - silne, umiejące zadbać o siebie i o innych, w tym o meżczyzn, których często gubiły ich słabostki. Choć pewnie o wielu rodzinach można by było napisać wspaniałe powieści, to jednak większość tych historii nigdy nie zostanie opowiedziana i nikt się o nich nie dowie. Dlatego czytając tę powieść wydaje się, że rodzina Magdy Szabo była bardzo wyjątkowa - na co dzień takich rzeczy się nie słyszy...

20:25, karolina_kozlowska , Literatura węgierska
Link Komentarze (3) »

PustaMiska - akcja charytatywna