czwartek, 14 kwietnia 2011
"Raj tuż za rogiem" Mario Vargas Llosa

"-Czy tu jesst raj?

- Nie, proszę zapytać tuż za rogiem"

Nie znam tej dziecięcej zabawy, która pojawia się w treści książki i z której zaczerpnięty jest jej tytuł, ale niewątpliwie dobrze oddaje on charater tej opowieści - opowieści o dwojgu ludziach, którzy szukali lepszego świata.

Pierwszą z nich jest Flora Tristan, jedna z pierwszych francuskich feministek, walcząca o godne warunki życia dla kobiet. Takie, jakich sama nie mogła zaznać - ówczesne prawo nie pozwalało jej spokojnie odejść od znęcającego się nad nią (a potem także nad córką) męża, w jego świetle odchodząc od niego popełniła przestępstwo. Pomocy szukała u rodziny swego ojca w Peru, jednak ponieważ była dzieckiem nieślubnym, nie udało jej się osiągnąć zamierzonego celu. Po powrocie do Francji zaczęła angażować się mocno w ruch robotniczy i walkę na rzecz praw dla kobiet.

Drugim bohaterem powieści jest Paul Gauguin, malarz-(post)impresjonista, wnuk Flory. Gauguin swoje zainteresowania artystyczne odkrył dość późno, wcześniej był marynarzem, maklerem giełdowym, prowadził dośc klasyczne mieszczańskie życie. Jednak gdy zaczął malować, zapragnął wszystko zmienić, uwierzył, że wyjazd na Tahiti pozwoli mu na wypracowanie nowego stylu w malarstwie, który byłyby prawdziwszy - bo bliższy pierwotnej natury.

Gauguina poznajemy podczas jego pierwszej wyprawy na Tahiti, Florę zaś w ostatnich miesiącach jej życia, kiedy jeździ po Francji i namawia robotników do wstąpienia do Jedności Robotniczej. Większość powieści stanowią jednak retrospektywy, dzieki którym poznajemy całe historie z życia bohaterów. Ten niechronologiczny czas narracji może początkowo wprowadzać lekkie zamieszanie, ale nie jest ciężko się w tej strukturze po drugim rozdziale odnaleźć ;-)

Zdecydowanie bardziej podobały mi się te części powieści, które poświęcone były Florze. Może dlatego, że nie jestem wielką fanką malarstwa - więc rozważania poszukiwaniu nowych form wyrażania siebie, najpierw w Arles, wspólnie z Vincentem van Goghiem ("szalonym Holendrem"), później na dalekich wyspach Polinezji niezbyt do mnie trafiały, momentami wręcz mnie nużyły. Za to opowieści o powstającym ruchu robotniczym całkiem mnie wciągnęły. W sumie więc książka mi się podobała, ale na pewno mnie nie zachwyciła. Jednak mam jakąś dużą słabość do całej serii wydawniczej Znaku, w której ukazują się teraz dzieła Llosy - najchętniej zebrałabym je wszystkie :-)

"Niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa "Eduardo Mendoza

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Mendozy było bardzo udane - czytałam "Przygody fryzjera damskiego", które rozśmieszały mnie do łez. Konstrukcja tej książki, jej bohaterów, sposób narracji - wszystko mnie naprawde ubawiło i dobrze się przy lekturze bawiłam. Dlatego wobec "Niezwykłej podróży Pomponiusza Flatusa" miałam juz na wstępie duże oczekiwania. Czy książka je spełniła? Niestety nie do końca.

Tym razem bohaterem jest Rzymianin, z zamiłowania filozof, o imieniu Pomponiusz. Cała książka jest w zasadzie listem, jaki pisze on z podróży do swojego przyjaciela. Podróży rzeczywiście dość niezwykłej - Pomponiusz usiłując odnaleźć źródło z magiczną wodą trafia do Nazaretu, gdzie zostaje poproszony przez 12-letniego Jezusa o pomoc w rozwiązaniu kryminalnej zagadki, w której podejrzanym sprawcą morderstwa jest jego ojciec - Józef. Ma on za to zabójstwo zostać ukrzyżowany. Pomponiusz, ceniony z racji na swe umiejętności dedukcyjne, zgadza się pomóc Jezusowi poznać prawdę o tragicznych wydarzeniach, szczególnie że za tę pomoc oferowane jest mu wynagrodzenie. A Pomponiusz znalazł się w Nazarecie w bardzo trudnej sytuacji finansowej i zapłata ta jest mu bardzo potrzebna.

Niewątpliwie cała historia jest interesująca, niewątpliwie jest napisana dowcipnie, a sam sposób narracji jest bardzo fajny. Ale książka nie jest "równa" - są w niej naprawdę świetne momenty, ale za chwilę pojawia się jakiś inny wątek, który opisany jest już znacznie słabiej. Przynajmniej w moim odczuciu. A może po prostu moje oczekiwania były zbyt duże?

czwartek, 07 kwietnia 2011
Pourodzinowy stosik

Pourodzinowy stosik - czyli jak to miło dostać książki :-)

 

06:57, karolina_kozlowska
Link Komentarze (3) »
niedziela, 03 kwietnia 2011
"Hamida z zaułka Midakk" Nadżib Mahfuz

W swojej konstrukcji i sposobie narracji "Hamida..." jest bardzo podobna do książek Alaa Al Aswany'ego. A w zasadzie - biorąc pod uwagę kolejność w jakiej książki te były pisane - to powieści Alaa Al Aswany'ego są bardzo do "Hamidy..." podobne :-)

Podobnie mamy tu do czynienia z wieloma bohaterami, których łączy miejsce zamieszkania - mieszkają w dość biednej części Kairu, zaułku Midakk. Jednak oni sami bardzo się od siebie różnią - dzieli ich klasa społeczna, aspiracje, róznice pokoleniowe. Poznajemy straszą kobietę, dość bogatą właścicielkę kamienicy, która postanawia wyjść za mąż; swatkę i jej przybraną córkę - tytułową Hamidę, która za wszelką cenę pragnie się wyrwać z zaułka i prowadzić inne życie; młodego fryzjera, zakochanego w Hamidzie i pragnącego się z nią ożenić, który chcąc podnieść swój status materialny postawia zaciągnąć się do brytyjskiej armii... Jego przyjaciela, który jest zafascynowany zachodem, podziwia wszystko co brytyjskie i pogardza wszystkim, co egipskie. I jeszcze kilku innych, nie mniej dla powieści ważnych bohaterów, których początkowo może nieco cięzko mi było rozróżnić ze względu na trudne egispskie imiona, ale do których jednak szybko się przyzwyczaiłam ;-)

Akcja powieści rozgrywa się w czasach II wojny światowej, ale nie jest to taka wojna, jaką znamy z europejskich książek. Tu wojna dzieje się gdzieś daleko w tle i tak naprawdę poważnie traktowana jest tylko przez tych, którzy upatrują w niej szansę na zarobek.

Z przyjemnością sięgnę po inne powieści tego -jedynego jak na razie - arabskiego laureata Nagrody Nobla.

 

17:12, karolina_kozlowska , Literatura egipska
Link Komentarze (1) »
"Jakościowe metody badań marketingowych" Dominika Maison

And now for something completely different - jak to mawiali klasycy ;-) Krótko i o tym napiszę, jako że ostatnimi czasy przeczytałam.

Niewątpliwie bardzo brakuje literatury, która traktowalaby o praktyce badań marketingowych i była napisana dla praktyków. I niestety ta książka nie przyczyniła się do tego, żeby tę literaturę wzbogacić. Nie twierdzę bynajmniej, że książka jest zła - myślę, że gdybym była studentką i zaczynała się interesować badaniami jakościowymi, to książka wywarłaby na mnie duże wrażenie i że uznałabym ją za kopalnię wiedzy. No ale jako że od ładnych paru lat kontakt z tematyką mam, to nie odebrałam jej tak entuzjastycznie.

Podobała mi się pierwsza część - mówiąca o zachowaniu konsumentów, o nieracjonalności decyzji, zawierająca liczne odwołania do zagadnień z psychologii poznawczej i psychologii emocji. Druga część jest natomiast powtórzeniem tego, co Dominika Maison pisała już w poprzednich książkach...

 

15:21, karolina_kozlowska
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 kwietnia 2011
"Kukułka" Antonina Kozłowska

To druga książka Antoniny Kozłowskiej, po którą sięgnęłam. I w mojej ocenie lepsza od "Czerownego roweru". Choć sięgałam po nią z pewną obawą - czy nie będzie zbyt banalna i płytka?

Tym razem mamy dwie bohaterki - Martę oraz Iwonę. Na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że Marcie życie się powiodło - ma dobrą pracę, dość udany związek, ładne mieszkanie na nowym warszawskim osiedlu. Ale nie ma dziecka... Po kilku poronieniach myśl o dziecku staje się coraz bardziej obsesyjna. Marta za wszelką cenę chce dołączyć do grona Matek. Przepustką do tego świata ma być Iwona...

Iwona, której w życiu nie poszczęściło - z powodu ciąży nie udało się jej skończyć studiów, w jej małżeństwie, początkowo nawet dość udanym, zaczęły pojawiać się problemy finansowe, które doprowadziły ostatecznie do jego rozpadu. Decyduje się zostać surogatką by polepszyć swoje życie - by kupić choremu na astmę synkowi leki, by ubrać córeczkę w ładne, modne rzeczy tak, by nie odróżniała sie od innych dziewczynek w klasie, by móc kupić dzieciom ładne prezenty na święta.

Oczywiście nie wszystko jest jednak takie proste... Można z pewnościa zarzucić autorce przewidywalność fabuły. Ale mimo wszystko jest dość dobrze skonstruowana, bohaterki nie są wcale takie banalne. No i niewątpliwie książka porusza parę ważnych kwestii - poza samymi konsekwencjami, do jakich może małżeństwo doprowadzić niemogąca się zrealizować chęć posiadania potomstwa, także kwestie niewystarczających regulacji prawnych czy opieki szpitalnej i sytuacji kobiet na rynku pracy.

Mnie się podobało :-)

 

niedziela, 27 marca 2011
"Hongkong" John Lanchester

Nazbierało mi się sporo książek, o których nic nie pisałam... Więc tak krótko choć o jednej coś napiszę, żeby ten "stosik zaległości" trochę się zmniejszył :-)

"Hongkong" - saga, obejmująca 70 lat historii miasta, ukazane przez pryzmat życia czwórki bohaterów. Narracja rozpoczyna się w czsach współczesnych, od ukazania motywów przybycia do Hongkongu Dawn Stone, ambitnej dziennikarki brytyjskiej i początkowo wydaje się, że druga część książki, ukazująca losy Toma Stewarta, cofająca akcję do lat 30. XX wieku nie ma nic wspólnego z częścią pierwszą. Ale to tylko początkowo ;-) Z czasem okazje się, że losy wszystkich czterech bohaterów są ze soba powiązane.

Główna osią konstrukcyjną jest historia wspomnianego już Toma Stewarta, który przybywa do Hongkongu w roku 1935 i rozpoczyna pracę w hotelu, z czasem staje się jego dyrektorem, a sam hotel przemienia się w najlepszy hotel w mieście. Wszystkie zmieny, jakie zachodzą w życiu Toma są pochodną zmian, jakie dzieją się w samym Hongkongu - okupacji japońskiej podczas II wojny światowej, boomu gospodarczego w latach 60-tych, napiętych relacjach z Chinami i obawami mieszkańców Hongkonu przed tym, co przyniesie rok 1997 i przyłączenie Hongongu do Chin.

Czyta się miło, łatwo i przyjemnie :-)

sobota, 19 marca 2011
"Jak ryba w wodzie" Mario Vargas Llosa

Długo się jakoś nie mogłam zebrać, żeby o tej książce parę zdań napisać, jakoś tak się nie składało, czasu nie było...

Wcześniej z literaturą Llosy spotkałam się dwa razy: kilka lat temu czytałam "Szelmostwa niegrzecznej dziewczyniki", parę miesięcy temu - "Kto zabił Palomina Molero?". Tym razem postanowiłam sięgnąć po jego wspomnienia.

Z pewnością mogę przyznać, że więcej dowiedziałam się o Peru z tej jednej książki, niż wcześniej przez całe życie.

Wspomnienia Llosy spisane są dwutorowo - naprzemiennie pojawiają się rozdziały o dzieciństwie i młodości nobilisty oraz o jego działalności politycznej i o kampanii wyborczej, w której kandydował na urząd prezydenta Peru. Starałam się zastosować do rady Clevery i pozytywnie nastawić do tych pierwszych politycznych rozdziałów. Rzeczywiście początkowo nie jest łatwo przez nie przebrnąć, jeśli nie ma się żadnej wiedzy wstępnej. Tak do połowy książki podobał mi się co drugi rozdział (czyli podobały mi się te, które opowiadały o "życiu osobistym" Llosy), a przez te polityczne tak się trochę prześlizgiwałam. Ale na szczęście jakoś później odnalazłam się także w klimacie rozdziałów "politycznych". I dzięki temu problemy Peru stały się mi bliższe :-)

Jednak mam po lekturze pewien niedosyt. O ile wątek działalności publicznej został zamknięty, to nie do końca rozumiem, dlaczego wątek osobisty został "przerwany" właśnie w tym, a nie innym momencie. Nie oczekuję, że Llosa się będzie spowiadał dokładnie z całego życia, po prostu nie widzę tu tej klamry zamykającej - z przyjemnością dowiedziałabym się, co się działo dalej ;-)

sobota, 05 marca 2011
Moje półki z książkami... - łańcuszek (cz.2)

Zachęcona przez Izę z blogu

Filety z Izydora>

też postanowiłam przyłączyć się do łańcuszka i zrobić zdjęcie moim książkom :-)

W zasadzie wszystkie książki, które posiadam, to w miarę nowe nabytki - zakupione po ślubie, z "domu rodzinnego", choć miałam tam bardzo wiele książek, niewiele przytachałam do nowego mieszkania. Bo niestety mieszkanko nie jest duże i nie ma w nim tyle miejsca, żeby można było wszystkie pomieścić...

Mam 3 regały z książkami. Nie sfotografowałam regału nr 1, bo tam większość stanowią książki "naukowe".

Regał w przedpokoju wygląda tak:

Niestety przedpokój jest na tyle wąski, że nie jestem w stanie na jedym zdjęciu uchwycić wszystkich półek...

A oto regał z dużego pokoju:

Wszystkie wolne miejsca po ślady po książkach pożyczonych innym :-)

Wiem, że nie za dużo widać na tych zdjęciach, spróbowałam zrobić parę zbliżeń - też najlepsze nie są, ale zawsze choć trochę lepiej ;-)

 


11:04, karolina_kozlowska
Link Komentarze (2) »
środa, 02 marca 2011
"Matki" Teodora Dimowa

"Matki" to dość krótka i bardzo przejmująca powieść, która pokazuje, że miłość matki do dziecka nie zawsze jest bezwarunkowa... Nie zawsze w ogóle istnieje... "Matki" to historia 7 dzieci - dzieci z problemami, które są zdane samie na siebie i muszą się same o siebie nauczyć dbać. Zresztą nie tylko o siebie - często także o swoich najbliższych.

Poznajemy Kalinę, która mieszka z chorą matką i babcią po wylewie. To Kalina musi się o nie troszczyć. Poznajemy Dejana i jego siostrę bliźniaczkę Bojanę, których rodzice po rozwodzie postanowili podzielić się dziećmi, pomimo że one nie potrafią bez siebie funkcjonować. Poznajemy Nikołę, którego matka mówi mu, że urodziła go tylko dlatego, że z niechęci przed ginekologiem nie chciała skrobanki, zresztą późno dowiedziała się o ciąży. Losy pozostałych dzieci też nie są weselsze.

Bohaterów - poza brakiem miłości, poczuciem, wyobcowania, samotnością - łączy także to, że chodzą do jednej klasy. Ich wychowawczynią jest młoda kobieta, Jawora - osoba, dzięki której stają oni na nogi. Pomaga im się odnaleźć w świecie, poznać swoją wartość. Lecz nie wszystko może się skończyć dobrze...

Książkę wyróżnia niewątpliwie jezyk, jakim jest napisana - rozbudowane zdania, nieraz ciągnące się przez dwie strony, charakterystyczny sposób zapisywania dialogów, użycie znaków przestankowych. Pomimo ciężkiej problematyki, książkę czyta się bardzo dobrze. I myślę, że warto po nią sięgnąć - jak także po inne książki z tej serii wydawniczej, które czytałam: są zdecydowanie poruszające.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8

PustaMiska - akcja charytatywna