niedziela, 27 marca 2011
"Hongkong" John Lanchester

Nazbierało mi się sporo książek, o których nic nie pisałam... Więc tak krótko choć o jednej coś napiszę, żeby ten "stosik zaległości" trochę się zmniejszył :-)

"Hongkong" - saga, obejmująca 70 lat historii miasta, ukazane przez pryzmat życia czwórki bohaterów. Narracja rozpoczyna się w czsach współczesnych, od ukazania motywów przybycia do Hongkongu Dawn Stone, ambitnej dziennikarki brytyjskiej i początkowo wydaje się, że druga część książki, ukazująca losy Toma Stewarta, cofająca akcję do lat 30. XX wieku nie ma nic wspólnego z częścią pierwszą. Ale to tylko początkowo ;-) Z czasem okazje się, że losy wszystkich czterech bohaterów są ze soba powiązane.

Główna osią konstrukcyjną jest historia wspomnianego już Toma Stewarta, który przybywa do Hongkongu w roku 1935 i rozpoczyna pracę w hotelu, z czasem staje się jego dyrektorem, a sam hotel przemienia się w najlepszy hotel w mieście. Wszystkie zmieny, jakie zachodzą w życiu Toma są pochodną zmian, jakie dzieją się w samym Hongkongu - okupacji japońskiej podczas II wojny światowej, boomu gospodarczego w latach 60-tych, napiętych relacjach z Chinami i obawami mieszkańców Hongkonu przed tym, co przyniesie rok 1997 i przyłączenie Hongongu do Chin.

Czyta się miło, łatwo i przyjemnie :-)

sobota, 19 marca 2011
"Jak ryba w wodzie" Mario Vargas Llosa

Długo się jakoś nie mogłam zebrać, żeby o tej książce parę zdań napisać, jakoś tak się nie składało, czasu nie było...

Wcześniej z literaturą Llosy spotkałam się dwa razy: kilka lat temu czytałam "Szelmostwa niegrzecznej dziewczyniki", parę miesięcy temu - "Kto zabił Palomina Molero?". Tym razem postanowiłam sięgnąć po jego wspomnienia.

Z pewnością mogę przyznać, że więcej dowiedziałam się o Peru z tej jednej książki, niż wcześniej przez całe życie.

Wspomnienia Llosy spisane są dwutorowo - naprzemiennie pojawiają się rozdziały o dzieciństwie i młodości nobilisty oraz o jego działalności politycznej i o kampanii wyborczej, w której kandydował na urząd prezydenta Peru. Starałam się zastosować do rady Clevery i pozytywnie nastawić do tych pierwszych politycznych rozdziałów. Rzeczywiście początkowo nie jest łatwo przez nie przebrnąć, jeśli nie ma się żadnej wiedzy wstępnej. Tak do połowy książki podobał mi się co drugi rozdział (czyli podobały mi się te, które opowiadały o "życiu osobistym" Llosy), a przez te polityczne tak się trochę prześlizgiwałam. Ale na szczęście jakoś później odnalazłam się także w klimacie rozdziałów "politycznych". I dzięki temu problemy Peru stały się mi bliższe :-)

Jednak mam po lekturze pewien niedosyt. O ile wątek działalności publicznej został zamknięty, to nie do końca rozumiem, dlaczego wątek osobisty został "przerwany" właśnie w tym, a nie innym momencie. Nie oczekuję, że Llosa się będzie spowiadał dokładnie z całego życia, po prostu nie widzę tu tej klamry zamykającej - z przyjemnością dowiedziałabym się, co się działo dalej ;-)

sobota, 05 marca 2011
Moje półki z książkami... - łańcuszek (cz.2)

Zachęcona przez Izę z blogu

Filety z Izydora>

też postanowiłam przyłączyć się do łańcuszka i zrobić zdjęcie moim książkom :-)

W zasadzie wszystkie książki, które posiadam, to w miarę nowe nabytki - zakupione po ślubie, z "domu rodzinnego", choć miałam tam bardzo wiele książek, niewiele przytachałam do nowego mieszkania. Bo niestety mieszkanko nie jest duże i nie ma w nim tyle miejsca, żeby można było wszystkie pomieścić...

Mam 3 regały z książkami. Nie sfotografowałam regału nr 1, bo tam większość stanowią książki "naukowe".

Regał w przedpokoju wygląda tak:

Niestety przedpokój jest na tyle wąski, że nie jestem w stanie na jedym zdjęciu uchwycić wszystkich półek...

A oto regał z dużego pokoju:

Wszystkie wolne miejsca po ślady po książkach pożyczonych innym :-)

Wiem, że nie za dużo widać na tych zdjęciach, spróbowałam zrobić parę zbliżeń - też najlepsze nie są, ale zawsze choć trochę lepiej ;-)

 


11:04, karolina_kozlowska
Link Komentarze (2) »
środa, 02 marca 2011
"Matki" Teodora Dimowa

"Matki" to dość krótka i bardzo przejmująca powieść, która pokazuje, że miłość matki do dziecka nie zawsze jest bezwarunkowa... Nie zawsze w ogóle istnieje... "Matki" to historia 7 dzieci - dzieci z problemami, które są zdane samie na siebie i muszą się same o siebie nauczyć dbać. Zresztą nie tylko o siebie - często także o swoich najbliższych.

Poznajemy Kalinę, która mieszka z chorą matką i babcią po wylewie. To Kalina musi się o nie troszczyć. Poznajemy Dejana i jego siostrę bliźniaczkę Bojanę, których rodzice po rozwodzie postanowili podzielić się dziećmi, pomimo że one nie potrafią bez siebie funkcjonować. Poznajemy Nikołę, którego matka mówi mu, że urodziła go tylko dlatego, że z niechęci przed ginekologiem nie chciała skrobanki, zresztą późno dowiedziała się o ciąży. Losy pozostałych dzieci też nie są weselsze.

Bohaterów - poza brakiem miłości, poczuciem, wyobcowania, samotnością - łączy także to, że chodzą do jednej klasy. Ich wychowawczynią jest młoda kobieta, Jawora - osoba, dzięki której stają oni na nogi. Pomaga im się odnaleźć w świecie, poznać swoją wartość. Lecz nie wszystko może się skończyć dobrze...

Książkę wyróżnia niewątpliwie jezyk, jakim jest napisana - rozbudowane zdania, nieraz ciągnące się przez dwie strony, charakterystyczny sposób zapisywania dialogów, użycie znaków przestankowych. Pomimo ciężkiej problematyki, książkę czyta się bardzo dobrze. I myślę, że warto po nią sięgnąć - jak także po inne książki z tej serii wydawniczej, które czytałam: są zdecydowanie poruszające.

PustaMiska - akcja charytatywna